Skąd się biorą dzieci?

Kilka dni zastanawiałam się czy podzielić, się z Wami sytuacją, która przytrafiła mi się w ubiegłym tygodniu. Otóż podchodzi do mnie na przerwie ksiądz i mnie (matce dwojga dzieci i nauczycielce wdż) daje książkę- komiks "Skąd się biorą dzieci?" Zresztą ten sam o którym pisałam kilka dni temu.

Zaniemówiłam - to rzadko się zdarza, bo ksiądz młodszy ode mnie sugeruje literaturę o wszystko mówiącym tytule. Dobra pomyślałam i teraz nie żałuję. Bo znalazłam tam odpowiedź na pytanie - często zadawane przez uczniów -czy zapłodnienie boli?
Otóż na komiksowym rysunku, kiedy plemnik zwany Witkiem w końcu dociera do komórki jajowej(Owulki) w próbuje się z nią połączyć ona piszczy że to ją łaskocze. Wiem, że to przekłamanie, ale odrobina humoru chyba jeszcze nikomu nie zaszkodziła, zwłaszcza gdy po huraganie śmiechu można wrócić do tematu i spokojnie wyjaśnić dlaczego moment zapłodnienia jest nieodczuwalny.
Bo żarty żartami zwróciła mi uwagę Katechetka, ale informacje muszą być rzeczowe.
Powinnam napisać jeszcze o in vitro, wybieraniu zarodków, bo te wszystkie informacje docierają do naszych uczniów, którzy wydają się rozumieć więcej niż się spodziewamy po osobie w ich wieku.
Trudna jest ta nasza praca. W mediach się kłócą, a ty prostuj młode umysły, które nie są jeszcze przygotowane na wiedzę tego kalibru.

Pozdrowienia
Monika
08.11.2010