In vitro

Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moi Mili refleksjami na temat interakcji rzeczywistości medialnej i treści które przekazujemy na naszych zajęciach.

Ale zacznijmy od początku.
Drugi tydzień opowiadam uczniom o higienie ciąży. Temat, który zawsze pojawia się, ale należy do tych wdzięcznych to bliźniaki. Jak to się dzieje, że są do siebie podobne -albo nie? Tłumaczyłam już wielokrotnie. Ci ambitniejsi dociekają wiedzy o bliźniętach syjamskich. Standard. Ciąża to zawsze pytania o bliźniaki. Przykład w szkole zawsze się znajdzie;)
Ale dzisiaj odbyłam poważną dyskusję (dziewczyny klasa V) na temat in vitro.

Fakty:
Wiedzą co to jest.
Wiedzą po co to ludzie robią.
Nie wiedzą dlaczego in vitro towarzyszy taka głośna dyskusja!
Tłumaczyłam, tłumaczyłam i jeszcze raz tłumaczyłam. Mam nadzieję, że wiedzą jak odbywa się cały proces. Wątpię czy rozumieją, bo trudno wymagać od dwunastolatek takiej dojrzałości.
Cóż więcej można zrobić w szkole podstawowej. Przecież nie wyłączymy telewizora, radia. Nie zablokujemy internetu, bo takie informacje docierają z wszystkich stron.
Trzy lata tematem dyżurnym były wszystkie kolory tęczy, teraz in vitro, co będzie za rok?
O tym to już zadecydują politycy.

Pozdrawiam
Monika
17 listopad 2010