Trema

Pierwsze zajęcia za mną, a ja jak co roku mam pewną tremę. Bo coś nowego i nieznanego pojawi się na pewno.
W tym roku zaczęłam zabawą: Znajdź kogoś kto...

Kilka banalnych pytań, dzieciaki doskonale się wzajemnie znają, ale przy ostatnim pytaniu " Kto rozmawia z rodzicami o dojrzewaniu" jest nagłe prrr...zaniepokojenie w oczach i okazuje się że dwie, trzy osoby w klasie. Mało. I tu należałoby się ucieszyć, bo przecież na tym polega moja praca i będę miała co robić.
Korzystając z okazji, mówiłam, że trzeba traktować ten temat naturalnie i takie tam;) I jedna dziewczynka z piątej klasy autentycznie zdziwiona zapytała, ale o czym tu rozmawiać?
Właśnie - spodobało mi się to podejście, bo młodzi ludzie przestają zauważać granicę, która do tej pory w rozmowach wprowadzała sporo zamieszania. Kiedy prowadziłam zajęcia w ubiegłym roku, zdarzało się, że piąto i szóstoklasiści nie potrzebowali kartek na których anonimowo zadawali pytania.
To są takie małe zmiany w mentalności, podejściu do życia i wiedzy o naszym organizmie.
Pozdrawiam w nowym roku szkolnym
Monika
06.09.2011